CO W SĄDZIE ROBI…. Odc. III – Asystent Sędziego

Tym razem zawód prawniczy dość specyficzny – mało kto poza środowiskiem tak naprawdę o nim słyszał – a nawet jeśli ktoś słyszał, to nie do końca rozumie co też taki asystent robi. Parzy kawę i odbiera telefony? Organizuje kalendarz sędziemu? A może to w ogóle synekura, sztucznie utworzona kategoria kadrowo – płacowa, pretekst do wyciągania pieniędzy z budżetu? Wszystkie te trzy opinie słyszałem. A sprawa jest mi bliska – przez ponad pięć lat wykonywałem ów zawód. O ile jednak na początku opinie takie jak ta wyżej irytowały mnie lekko, o tyle później zrozumiałem, że asystent sędziego jest skazany na taki właśnie społeczny odbiór zawodu i należy zignorować wszelkie mity i nieprawdziwe przekonania.

A co asystent rzeczywiście robi? Odpowiedź jest prosta – wszystko to, co sędzia – oprócz podpisywania i siedzenia na wokandzie. Mało? Polecam lekturę odcinka o sędzim – cywiliście. Poza wokandą i orzekaniem bezpośrednim, ogrom pracy sędziego koncentruje się na pracy gabinetowej. I tę wykonuje asystent. Zabawny jest stopień, w jakim sędziowie potrafią walczyć o dni dostępu do asystenta, jakie przyjaźnie potrafią upaść, kiedy okazało się że na urlopie asystent nie odgruzowywał referatu sędzi A, tylko porwany został przez sędziego B… Czasem bywa komicznie. Wynika toz faktu, że asystentów jest tragicznie zbyt mało. Model jeden sędzia – jeden asystent byłby optymalny, ale wywalczony został chyba tylko przez sędziów gospodarczych w Krakowie. Reszta pracuje z ułamkami asystentów a i tak się cieszy, że coś dano.

Za moich czasów procedura wyglądała najczęściej tak, że asystent z rana szedł do gabinetu sędziego, do którego danego dnia był przypisany (najoptymalniej – jeden dzień, jeden sędzia, ale niektórzy przewodniczący wydziału robili w tym temacie różne cuda, z dzieleniem dni na 6 odcinków włącznie…) i pobierał przygotowane dla niego akta. Najlepiej było, jeśli sędzia krótką karteczką powiadomił asystenta, czego chce w danej sprawie. Jeśli była karteczka „uzas” – chodziło o sporządzenie uzasadnienia. Jeśli karteczka „oddal” – chodziło o oddalenie wniosku którejś ze stron, ostatnio zgłoszonego w sprawie – i tak dalej i tak dalej. W razie braku karteczki – należało zgodnie z procedurą poprowadzić postepowanie dalej, to jest wydać stosowne zarządzenia. Dlaczego taki tryb był optymalny? Asystent nie powinien ORZEKAĆ – to jest podejmować decyzji za sędziego. Asystent powinien przelewać na papier myśl, która zrodziła się u sędziego na dany temat. Praktyka niestety bywa inna. To asystent często – bez żadnego wskazania osoby, która wszak bierze odpowiedzialność za swój referat i otrzymuje za tę odpowiedzialność godziwe wynagrodzenie – sam musi wykoncypować się „co poeta miał na myśli” i zaproponować stosowne rozstrzygnięcie. Tak się dzieje w przypadku sędziów słabych. W przypadkach optymalnych, jak długo sędzia nie znałby asystenta, nie będzie podpisywał „w ciemno” postanowień i zarządzeń. Osobiście zdarzyło mi się nawet… pisać wyroki. I to nie na zasadzie wiedzy, że rozstrzygnięcie będzie takie a takie, tylko trzeba przelać to na papier -ale trzeba było przeczytać akta, protokoły i zdecydować – a potem sędzia ten projekt in extenso odczytywała na rozprawie jako orzeczenie. Zgroza – tym większa, że obecnie ta osoba objęła w sądzie stanowisko tak zwane funkcyjne, co jest tematem na inne rozważania.
Asystent robi to, co zrobić trzeba, a na co sędzia nie ma czasu ani tym bardziej ochoty – postanowienia o zabezpieczeniu i inne wpadkowe. Odezwy do biegłego i jego szukanie po całej Polsce. Piętrowe zarządzenia, konieczność wydania których wynika z zawiłej sytuacji procesowej lub braku zgodności działań stron z procedurą (albo ze zdrowym rozsądkiem). Ale także dziesiątki drobnych zarządzeń dziennie, liczenie kosztów postępowania, szukanie orzeczeń (to rzadko się zdarza i to raczej celem wsparcia uzasadnienia wyroku, który się pisze), namiętna korespondencja z oddziałem finansowym sądu (który nie chce zrozumieć, że jak sędzia napisał WYPŁACIĆ, to jest koniec dyskusji) i wiele, wiele innych. Praca jest wyjątkowo rozwijająca, w krótkim czasie z amatora robi eksperta proceduralnego i stawia otworem wiele drzwi.

Ale praca ta jest także tymczasowa. Oczywiście znów przez finanse. Asystent zarabia jak na kwalifikacje, jakie się od niego żąda bardzo, bardzo mało. Obecnie, aby zostać asystentem wystarczą studia prawnicze – ale jeszcze 10 lat temu konieczną była aplikacja sędziowska – a płaca wynosiła około 2000 zł netto. Obecnie wymagania są poluzowane, a płaca pozostała na podobnym poziomie (in plus 300 – 500 zł, zależnie od sądu). Nikt nie będzie więc wiązał swojej przyszłości zawodowej z tym zajęciem. Tym samym wymiar sprawiedliwości znów okazuje się być naiwniakiem marnującym publiczne pieniądze – najpierw człowiek się wyszkoli, nabędzie uprawnień, a potem ucieka do sektora prywatnego. Znowu ustawodawca nie daje żadnych możliwości awansu. Trzeba uciekać do innego zawodu prawniczego. Remedium? Znane. Powiązanie płacy asystenta z płacą sędziego. Uwagi takie same jak przy protokolancie.

Z tego miejsca niestety nie mogę podziękować środowisku sędziowskiemu za wsparcie dążeń płacowych asystentów. W bezpośredniej rozmowie każdy kiwa głową, potwierdza, że zarabiają ci asystenci śmiesznie mało i że trzeba coś z tym zrobić… Po czym nikt nic nie robi. Sędziowie odmawiają uczestniczenia w asystenckich inicjatywach rozmów z ministerstwem, nikt nie wymienia asystentów w oficjalnych pismach wskazujących na braki w finansowaniu wymiaru sprawiedliwości… Osobiście od byłej Pani Prezes swojego sądu usłyszałem, że czego my chcemy, skoro nic nie podpisujemy. Argumentacja, że „ale za to piszemy większość” niestety trafia w próżnię. Kolejny błąd – lepiej opłacany asystent pracowałby lepiej. To sztywne prawo rynku dotyczy także wymiaru sprawiedliwości. A lepiej pracujący asystent to znaczna redukcja nadmiernych obciążeń pracą, jakim poddawany jest sędzia. Niestety, nie rozumieją tego ani decydenci (ale po to są decydentami, żeby działali w oderwaniu od realiów), ani niestety sędziowie frontowi. I obecnie się to mści – i mścić będzie.



Darmowy newsletter

Aktualności, darmowe porady prawne, wzory pism i umów do pobrania

Skontaktuj się już teraz

ul. Lema 15E/23, 31-571 Kraków,